SMM i content
Plan treści na miesiąc w dwie godziny
Plan treści najczęściej się sypie nie dlatego, że brakuje pomysłów, ale dlatego, że układa się go za każdym razem od zera. Siadasz, wpatrujesz się w pustą tabelę, generujesz trzydzieści tematów i do połowy miesiąca opadasz z sił.
Schemat poniżej usuwa dokładnie ten etap. Idea polega na tym, by raz określić strukturę, a dalej co miesiąc tylko wypełniać ją nową treścią.
Krok 1. Cztery rubryki zamiast trzydziestu tematów
Zamiast wymyślać każdy post osobno, określ cztery stałe rubryki — wyjaśnienie, dowód, człowiek, działanie. Ten zestaw pasuje niemal każdemu biznesowi usługowemu i nie wymaga comiesięcznego wymyślania.
Krok 2. Proporcja
Najczęstszy błąd to albo sama sprzedaż, albo sama wartość bez żadnej oferty. Robocza proporcja na miesiąc wygląda mniej więcej tak: połowa to wyjaśnienia, ćwierć to dowody, reszta dzieli się między osobiste i bezpośrednie oferty.
Główna zasada: oferta musi wybrzmiewać regularnie. Odbiorcy przyzwyczajają się do tego, jak się zachowujesz, i gwałtowne przejście w tryb sprzedaży odbierane jest jako coś obcego.
Krok 3. Bank surowca
I tu właśnie oszczędzają się godziny. Załóż jeden dokument, do którego przez miesiąc wrzucasz:
- pytania, które zadają klienci — dosłownie, ich słowami
- obiekcje, które trzeba odpracowywać
- sytuacje z pracy, które cię zaskoczyły albo rozśmieszyły
- błędy, które widzisz u klientów raz za razem
Ta lista uzupełnia się sama, przy okazji. Gdy przychodzi czas planowania, nie wymyślasz tematów — rozkładasz po rubrykach to, co już zebrane.
Krok 4. Dwie godziny rozpisane co do minuty
Pierwsze 30 minut. Otwierasz bank surowca, wybierasz osiem–dziesięć punktów, najbardziej aktualnych teraz. Nie najlepszych — właśnie aktualnych: sezon, sytuacja na rynku, to, o co teraz pytają.
Kolejne 40 minut. Rozkładasz wybrane po rubrykach i po datach. Tu od razu widać dziury: na przykład nie ma ani jednego dowodu — czyli trzeba zaplanować zdjęcie rezultatu albo poprosić o opinię.
Jeszcze 30 minut. Do każdego punktu piszesz jedną linijkę — nie tekst, tylko sens i format. „Wyjaśnienie, dlaczego bierzemy przedpłatę — karuzela”. To wystarczy, żeby potem nie przypominać sobie, co miałeś na myśli.
Ostatnie 20 minut. Zaznaczasz, co wymaga zdjęć, i sprowadzasz wszystko do jednego dnia zdjęciowego. To najważniejszy punkt: bez niego połowa planu umrze na etapie „nie ma zdjęć”.
Co robić, gdy plan się sypie
Zepsuje się — i to normalne. Klient odwołał zdjęcia, tydzień wyszedł szalony, nastroju nie ma.
Dwie zasady na taki wypadek. Pierwsza: rubryka „wyjaśnienie” ratuje zawsze, bo potrzebny do niej jest tylko telefon i twoja głowa. Druga: lepiej wypuścić mniej, ale w ramach struktury, niż zapełnić lukę przypadkowym postem o niczym. Przypadkowe posty kumulują się szybciej, niż się wydaje, i to właśnie one z czasem tworzą wrażenie, że konto prowadzi się dla zaliczenia.
Najważniejsze
Schemat działa nie dlatego, że jest sprytny, ale dlatego, że przenosi wysiłek z momentu planowania na cały miesiąc. Nie wymyślasz treści — ty je zbierasz, gdy pracujesz.
Po dwóch–trzech miesiącach bank surowca staje się taki, że dwie godziny to już za dużo. To właśnie znak, że system się przyjął.
